Strona główna tvp.pl

PalikotoTuskoGowin, felieton w Gazecie Wyborczej, 13.03.2009

2009-03-18 17:13:51

Platforma Obywatelska staje się partyjnym fenomenem na skalę przynajmniej europejską. Staje się ona błyskawicznie partią lewicowo-liberalno-centrowo-prawicową. To nieskończenie lepiej niż w dawnej formule "szampon i odżywka w jednym". Tu w jednym mamy wszystko. Czym jest Platforma? Nie jest tym, czym jest. Jest tym, co każdy w niej widzi, niezależnie od tego, co widzi.

Oczywiście pojawia się pytanie, kiedy totalna pojemność i niezwykła amorficzność partii przechodzą w całkowitą bezkształtność, ale owa pojemność jest, trzeba przyznać, imponująca. Platforma jest za lustracją i przeciw lustratorom, za IPN-em i przeciw IPN-owcom. Jest za likwidacją abonamentu i za finansowaniem TVP z budżetu, za prywatyzacją mediów publicznych i za wzmocnieniem ich misyjności. Jest za poskramianiem budżetowego deficytu i za obroną miejsc pracy, które przez ograniczenia wydatków są kasowane. Jest za in vitro tylko dla małżeństw albo i nie tylko. Jest za zamrażaniem zarodków albo i przeciw zamrażaniu. Jest za refundacją in vitro całkowitą, częściową albo przeciw refundacji. Jest przeciw eutanazji i za dyskusją o eutanazji, która otworzy do niej furtkę. Jest za dialogiem z prezydentem i za wyszydzaniem prezydenta. Jest za eksportem Cimoszewicza do Białowieży albo za jego wyeksportowaniem do Rady Europy, za eksmisją Fotygi na zieloną trawkę albo za jej wyekspediowaniem do Nowego Jorku.

Lekarstwem na kryzys prezydentury Billa Clintona w połowie jego pierwszej kadencji była tak zwana triangulacja - chodziło o przejęcie najważniejszych haseł Republikanów, by ich zneutralizować. W wypadku Platformy mamy do czynienia z triangulacją do sześcianu. Nie ma takiego hasła lewicowego albo prawicowego, które - dziś odrzucane - nie mogłoby być jutro zaakceptowane albo, będąc dziś odrzucanym, jutro nie mogłoby być uznane za własne, nawet jeśli pojutrze będzie zignorowane. Panu Bogu rekolekcje, a diabłu ogarek i Palikota. Powie ktoś, że ów obraz jest zafałszowany, bo wystarczyłoby dokonać "cięcia po skrzydłach", z jednej strony leci Palikot, z drugiej Gowin, i już mielibyśmy obraz normalnej partii centrowej. Niezupełnie. Trudno bowiem wskazać, całkowicie niezależnie od panów Gowina i Palikota, jakiś stały zestaw poglądów, któremu Platforma jest wierna i którego broni.

Fakt, częściowym zaproszeniem Platformy do bycia wszystkim jednocześnie jest i to, co dzieje się po prawej stronie, i to, co dzieje się po stronie lewej. Po prawej ma PO do czynienia z dwójką polityków niezmiennie zajmujących pierwsze miejsca w rankingach niepopularności. Ma też partię, która bojąc się okrążenia z prawej strony, tak się na prawo przesunęła, że oddała centrum bez walki. Po lewej z kolei ma do czynienia z pełną dezintegracją i degrengoladą sprawiającą, że kto żyw na lewicy, chętnie wskakuje do podstawionej mu ratunkowej szalupy, nawet jeśli jest to tylko miraż zajęcia jakiegoś międzynarodowego stanowiska.

Platforma, czyli partia z założenia centrowa, nie jest więc w żadnym stopniu, jak to z centrowymi partiami bywa, wciśnięta między dwa napierające na nią potężne bloki - prawicowy i lewicowy. Jest raczej sama rozpychającym się wielkim blokiem, który wszystko inne spycha na polityczny margines. Jest w tym jakaś nieubłagana logika. Skoro wszyscy, i z lewej, i z prawej, robią Platformie miejsce, to ona je zajmuje. I tyle. Jest w tym jednak dla rządzącej teraz w Polsce partii także wielkie niebezpieczeństwo. Poparcie dla niej wynika nie z tego, jaka ona jest, ale raczej z tego, jacy są jej rywale. Popieranie jej jest nie kwestią ideologicznego, światopoglądowego czy też politycznego wyboru, ale kwestią wyboru estetycznego. A to na dłuższą metę może oznaczać, że poparcie dla PO będzie szerokie jak Bałtyk, ale cienkie jak kartka, na której można by zapisać program tej partii. Jak długo rywale zapraszają ją do ekspansji, tak długo wiedzie jej się dobrze, ale gdy zapraszać ją przestaną, może być całkiem podatna na ciosy, zgodnie ze starym bokserskim powiedzeniem - nie ma bokserów nie do znokautowania, są tylko źle trafieni. Dziś amorficzność Platformy ułatwia jej uniknięcie ciosów, ale za czas jakiś ułatwi trafienie jej w punkt.

Platforma Obywatelska stała się, ze wszystkimi tego konsekwencjami, partią władzy. Władza, owszem, musić celem partii. Ale gdy staje się dla niej celem jedynym i jedynym motywem jej istnienia, może to być początek końca. Jeśli nie samej partii nawet, to władzy tej partii.

OXqjgQAfgaBGOb (2010-05-31 04:08:55)

4BuhJU bibyctqfiqza, [url=http://lifjpokdopcw.com/]lifjpokdopcw[/url], [link=http://ahqjdawgdaql.com/]ahqjdawgdaql[/link], http://jwbiwtjzmynu.com/

jpHlmlUZFLZpoeCX (2010-02-17 13:44:34)

TiaJIK fgjtdifoyowf, [url=http://aahaylocaclo.com/]aahaylocaclo[/url], [link=http://zfdphlgzzrvd.com/]zfdphlgzzrvd[/link], http://gadlcptfgkyu.com/

UjowsMoJRZyiLoJB (2010-01-16 21:11:58)

DaPq9G uiagfeemxmfu, [url=http://xccxnjwponus.com/]xccxnjwponus[/url], [link=http://aqkihnbvinde.com/]aqkihnbvinde[/link], http://wgwjkbtlmlqy.com/

PCBUPtDEuvN (2009-11-02 07:33:57)

bqtXwO riapjdslyifc, [url=http://htsisechamum.com/]htsisechamum[/url], [link=http://ragutkrxvsih.com/]ragutkrxvsih[/link], http://uriknhmfdppn.com/

freedom (2009-08-26 02:24:04)

Cóż muszę powiedzieć iż się z Panem zgadzam jeśl chodzi o morfizm Platwormy Obywatelskiej. Jednocześnie chcę się Pan do czegś przyznać Szanowny Panie Redaktorze otóż jeśli chodzi o mnie osobiście to ja już chyba wole Platwormę Obywatelską z jej całą bezkształttnością niż Kaczyńskich razy dwa u właadzy. Przyznaję że niejest to może zbyt górnolotny wniosek lecz mówi się trudno tak już poprostu jest.Wkońcu sami są sobie winni bo jakby na to nie patrzeć sami do tego doproowadzi. Poniekąt unicestwili sami siebie,a teraz siedzą i płaczą. Jest żle. To ja sie pytam skoro było tak dobrze gdy udało im się dorwać do koryta to czemu u diabła przegrali następne wybory!. Jeśli zaś o deglęgoladę na prawicy choodzi to Panie Redakttorze zarówno Pan jak i ja dobrze wiemy że żeby była degrengoolada to najpierw powiniien być jakiś jakikolwiek poziom zachowany a wszyscy wiemy że,tego poziomu niema tak po prawej jak po lewej stonie Polskiej areny politycznej. O standartach już nawet niewspomnę.

hss (2009-03-23 15:21:09)

Palikot sam jest przykładem symbiozy sprzecznych przekonań, wykluczających się wzajemnie.
Przyznaje się że jest Katolikiem jednocześnie podkreślając niewiarę w Osobowego Boga.
To jest przykład braku podstawowej wiedzy, albo próba przypisania sobie szyldu w jakimś celu niezależnie od zakrsu znaczeniowego danego pojęcia.

expresis (2009-03-21 15:44:06)

Masz Pan najzupełniej rację. Powiem więcej : PO jest dokładnie taka jaką chcą ją widzieć media, a w tym i szanowny Pan. Stąd przybiera różne formy, kolory, stany aby przykuć uwagę, przypodobać się znieczulić wrażliwość lub ją wyostrzyć wskazując konkretny obiekt ataku, zwieść, ująć czymś, nałgać jeśli się to podoba, pogłaskać by za chwilę zgromić byle nadążyć za doniesieniami z pierwszych stron gazet. Nie jest to w żadnym stopniu odkrywcze, że media manipulują politykami PO jak chcą. Nie ważne co się dzieje ważne co napiszą w gazetach czy powiedzą w rtv.
Te manekiny, pacynki cały czas zdają przed wami egzamin i tłumaczą się ze wszystkiego jak małe dzieci byle się przypochlebić. Gubią się w tym wszystkim bo chcą być za wszystkim jednocześnie. Kompletna wariacja. Ale właśnie tacy jak Lis wysoko cenią taką nijakość, a gdy jeszcze w tle pojawi się choćby najdurniejsza zgryźliwość wobec Prezydenta Kaczyńskiego wtedy nawet sam PALIKOT uchodzić może za najwybitniejszego męża stanu w historii ludzkości... i ubaw przy tym po pachy.
Wszyscy tzn. Wy ludzie mediów i cała ta zbieranina PO jesteście siebie warci. Moralne karły, zakłamane kreatury nie dość rozgarnięte by dopiero teraz coś tam przebąkiwać o amorficzności swoich wybrańców (...) Gdy zagrywki yntelygentnych polityków PO wobec osoby Pana Prezydenta przestały rajcować takich jak Pan Lis, a czemu to wzmiankowany Pan poświęcał wiele godziny paplania np. wesołe historie z samolotem czy z krzesłem w Brukseli itp. spowodowało, że nawet tacy kretyni zauważają, że król jest nagi. Dziwią się temu niepomiernie.
I co? Dopasowują teraz do tego jakąś ideologię. Real pomału zaczyna docierać do tych tępych głów, bo dłużej udawać, że się nie dostrzega rzeczy, które widzą miliony jest trudne do zaakceptowania nawet dla najbardziej zakłamanych typów.
Z Panem Lisem nie jest dobrze, skoro tak późno zauważa oczywistą oczywistość. Nie powinno to dziwić jak się jest z takiej samej gliny czyli ni to pies ni wydra. Pisałem wcześniej, że Pan Lis byłby idealnym działaczem ZMP w czasach PRL-u - w dzień czytałby Mickiewicza w nocy Gombrowicza, a wieczorem prysiudy z aktywem ZMP. Idealny aparatczyk. Dużo stracił. Choć tamtej rzeczywistości nie zasmakował to IPN by spalił (...) Ma to w genach. Taki Polak z niego jak z Krwawego Wasyla.

jahs korekta (2009-03-18 20:31:23)

Podział na lewice i prawice jest coraz bardziej anachroniczny. PO nigdy nie scalały "lewicowość" ani "prawicowość", raczej gospodarczy racjonalizm. Racjonalizm, a więc także pragmatyzm we właściwym tego słowa znaczeniu. Szukanie rozwiązań W DANEJ SYTUACJI najbardziej korzystnych dla gospodarki, a nie pasujących do z góry przyjętej ideologii. To źle?

jahs (2009-03-18 20:10:36)

Podział na lewice i prawice jest coraz bardziej anachroniczne. PO nigdy nie scalały "lewicowość" ani "prawicowość" poglądy, raczej gospodarczy racjonalizm.Racjonalizm, a więc także pragmatyzm we właściwym tego słowa znaczenia. Szukanie rozwiązanie W DANEJ SYTUACJI najbardziej korzystnych dla gospodarki, a nie pasujących do z góry przyjętej ideologii. To źle?
Czy można czynić PO zarzuty z faktu, że pewne sprawy są bardziej skomplikowane, niż by tego chcieli nasi rodzimi ideolodzy, od Jarugi-Nowackiej do Orzechowskiego? Przykład: czym innym jest eutanazja, czym innym przerwanie uporczywej terapii (często ciągniętej w nieskończoność, bo żaden p. doktor nie chce,żeby pacjent zmarł na jego dyżurze).Żeby te sprawy uregulować, trzeba rozpocząć dyskusje o eutanazji, nawet jeśli jest się jej przeciwnikiem.
Częste zarzuty o amorficzność PO przypominają mi trochę gombrowiczowskie "ciotki kulturalne" powtarzające "Józiu, niech będzie wiadomo..."