Rozpoczął się sezon polowań, felieton w Polska The Times, 03.02.2009
2009-02-17 15:53:49
Nie wie o szczuciu nic ktoś, kogo zaszczuć nie próbowano. Ponieważ coś tam, coś tam o tym wiem, chcę napisać parę słów o tym, co wyrabia się teraz z Leo Beenhakkerem i z Kazimierzem Marcinkiewiczem.
Zacznę od tego, że nie mam tu zamiaru wypowiadać się ani o trenerskich kompetencjach trenera naszej reprezentacji, ani o życiowych perypetiach byłego premiera.
Jeśli idzie o to pierwsze, zgaduję nieomylnie, że trener wie o piłce więcej niż ja, jeśli idzie o to drugie, to wykonując 20 lat swój zawód, ani razu nie zajmowałem się życiem prywatnym polityków, ich łóżkiem i ich portfelem.
I nie zamierzam dziś tego zmieniać. Chcę się jednak zająć tym, jak koncertowo wykańcza się u nas ludzi. Trenerowi Leo zaczynają puszczać nerwy. A to podsry..ją go działacze z PZPN, a to gazetki te i owe kłamią jak z nut na jego temat, a to traktowany jest jak zwierzyna łowna i śledzony właściwie na każdym kroku.
Trener zaczyna się wściekać i mówi, że atmosfera wokół niego jest nie do zniesienia oraz że jest zaszczuwany. Dzięki temu ci, którzy go zaszczuwają, mogą napisać, że dziadkowi puszczają nerwy, że zaczyna używać wulgaryzmów, że histeryzuje, a więc tym bardziej nie nadaje się na trenera. Tu nie chodzi o to, by gonić króliczka. Idzie o to, by go dopaść i zniszczyć albo zabić. Można nie lubić trenera i byłego premiera, ale nie oznacza to zgody na to, żeby ich regularnie gnojono
Mamy dziś szósty dzień z kolei, gdy perypetie osobiste Kazimierza Marcinkiewicza są opisywane na pierwszej stronie jednego z brukowców. Niech sobie jego życie każdy, jeśli chce, ocenia, jak chce, ale czy na pewno ta sprawa zasługuje na sześć kolejnych pierwszych stron?
A może idzie o to, by i tego króliczka dopaść i zabić, a przynajmniej zlinczować? Czytamy, że to były premier nadesłał zdjęcia do brukowca, ale dopiero potem dowiadujemy się, że zdjęcia im dał, bo mu obiecali, że się wtedy od niego odkleją. Dowiadujemy się też, że wypowiedź matki premiera została całkowicie zmanipulowana. Czy ja w te manipulacje wierzę? Szczerze? Ja w nie nie tylko wierzę, jestem o nich przekonany.
Nie wie o szczuciu nikt, kto zaszczuwany nie był. Prasowi bandyci zdolni są do wszystkiego, dla nakładu i zgnojenia kogokolwiek, by zabić ofiarę i swe kompleksy, zrobią wszystko. Oczywiście w imię moralności.
Powtarzam, można nie lubić trenera i byłego premiera, można ich potępiać, każdy ma takie prawo, nie oznacza to jednak zgody na to, by ich regularnie gnojono.
Po co to piszę? By wiedzieli Państwo, jaki jest mechanizm nagonek, by zdawali sobie Państwo sprawę, że Was się szczuje, że skłania się Was z pełną premedytacją, byście dołączyli do linczu i rzucili kamieniem. Chcecie, to rzucajcie, ale może niekoniecznie na komendę prasowych bandytów i podszczuwaczy.

